FEBRUARY 11, 2014



Edward Sharpe & The Magnetic Zeros – Home

Dzikie i najbardziej niedostępne miejsce na wyspie, położone u stóp tajemniczej Villi Wintera z poprzedniego wpisu.
Rozległa, bezludna przestrzeń otoczona wulkanicznymi wzgórzami i Oceanem Atlantyckim. Ze względu na silne i wysokie fale pływanie jest tutaj bardzo niebezpieczne. Zdarzają się też rekiny.

Przy plaży znajduje się niewielki, przysypany piaskiem cmentarz, podbijający specyficzny klimat miejsca. Pochowane są na nim osoby, które utonęły w morzu.




Minimalny kontakt z wodą wystarcza by poczuć jej agresję. Mocząc zaledwie kostki, w jednej chwili byłam mokra po pas, a szarpanie sprawiało wrażenie, jakby ocean pragnął mnie wessać.










Wracając, zatrzymaliśmy się w bardziej przyjaznym miejscu. Do plaży musieliśmy zejść po skalistym zboczu. Przy brzegu dla odmiany zastaliśmy ciemny piasek, czego na zdjęciach dobrze nie widać ze względu na odbijające się światło. Spotkaliśmy też futrzanego kolegę.