JULY 4, 2013



Już po sesji. Rekordowo, bo na samych piątkach.
Na koniec nie obyło się bez przygód. Wraz z dwiema koleżankami zostałam zamknięta na noc w budynku architektury. Szczęśliwie w porę nadszedł ratunek. Sympatyczny pan ochroniarz opowiedział nam podobne historie mające już miejsce. Tak się czasem kończy zasypianie w szkole lub zaszywanie w jej zakamarkach późnym wieczorem.

Delektuję się muzyką poważną. Poprzez obrazy, książki i dźwięki uciekam w wyobraźni do czasów i miejsc w których nie przyszło mi żyć. Odczuwam niebotyczną potrzebę odwiedzenia filharmonii lub teatru.

A na blogu dla równowagi domowe bzdurki ze stycznia.