SEPTEMBER 12, 2016



Ciąg dalszy zdjęć z Funchal.

Pierwszy raz zdarzyło się nam kupić bilety na piętrowy, wycieczkowy autobus. Pomysł okazał się całkiem niezły. Bilet obowiązywał przez 48h. W tym czasie mogliśmy poruszać się po całym Funchal i kilku innych rejonach wyspy, wsiadając i wysiadając na dowolnych przystankach.














Obiad. Najbardziej tradycyjne maderskie dania:

Espada, piękna ryba poławiana jedynie w 2 miejscach na świecie (u wybrzeży Madery i w małym rejonie Japonii). Tradycyjnie podaje się ją z pieczonymi bananami i sosem z marakui. Danie okazało się zaskakująco smaczne, ale.. warto wybrać się na nie do polecanej restauracji. Espadę jedliśmy 3 razy, w lokalach w Funchal smakowała super, w taniej restauracji gdzieś w trasie dość kiepsko.

Espetada – kolejna specjalność tutejszej kuchni czyli szaszłyk z mięsa wołowego, podawany najczęściej na metalowym szpikulcu zawieszonym na stojaku. Pstryknęłam jedno nieudane (bo już ze zdjętym mięsem) zdjęcie, tymczasem niemieccy turyści obok przez 10 minut robili sesję zdjęciową z szaszłykami, włączając w zabawę kelnerów;)

Lokalne ciasta smakowały doskonale, ale po obiedzie i wcześniejszej przystawce, deser jedliśmy już trochę na siłę.







Ze względu na Euro przy głównej ulicy utworzono strefę kibica. Na zdjęciu półfinał Francja – Niemcy. Zwycięstwo Francji przyjęto z wielkim entuzjazmem.