AUGUST 8, 2013



Ozzy Osbourne – Road to nowhere

Kierunek północ.

W restauracji w której zatrzymaliśmy się na obiad właściciel trzymał swojego krokodyla. Usiedliśmy zjeść w jego towarzystwie.



Z promu w Sassnitz korzysta tak wielu Polaków, że komunikaty ogłaszane są oprócz angielskiego i niemieckiego również w języku polskim

Na pokładzie samochodowym oprócz osobówek dominowały kampery, można było też wjechać pociągiem.


Po wejściu na pokład, większość pasażerów wzięła udział w wyścigu o miejsca do spania. Ci którym się nie powiodło położyli się na podłodze, krzesłach czy stołach. My przesiedzieliśmy te 4 godziny przy stoliku restauracji wypatrując wschodu słońca, który nie kazał na siebie długo czekać.



Kilkanaście osób spało w śpiworach na górnym pokładzie, gdzie oprócz niskiej temperatury smagał koszmarnie zimny wiatr. Zdobycie się na podobny wyczyn mogłoby uchodzić za sposób inicjacji na Norwega;)

Usiedliśmy na moment, celem spożycia śniadania w postaci lodowatego kfc.












Noc na promie minęła nam szybko i była właściwie wypoczynkiem między jednym dniem jazdy, a drugim, który był jeszcze przed nami.

W drodze przez Szwecję.

Chwalebnym jest, że w Skandynawii przy drogach nie ma reklam.




Fantastyczny wiatrak w stylu domu muminków.

Troll w punkcie informacyjnym na granicy z Norwegią.


Mijane po drodze krowy często występowały w ubarwieniu sprawiającym wrażenie, że zwierzęta mają założone białe maski (niżej zdjęcie 7). Konie natomiast zwykle nakryte były derkami.