W grudniu odwiedziliśmy iście magiczne miejsce: Odnaleziony Dom Świętego Mikołaja do którego jak się okazało mamy bliziutko.

Dzwoniliśmy z magicznego telefonu do elfów, Mikołaja, reniferów…

Pogłaskaliśmy i poczęstowaliśmy marchewką urocze alpaki, które dały nam nawet po buziaku.



A tutaj można zjeść dobrą pizzę i napić się gorącej czekolady.

Specjalnie dla nas spadł nawet (piankowy;) śnieg! Pogawędka z Mikołajem też zaliczona.

A także pieczenie z Panią Mikołajową oraz degustacja pierników i zakup innych słodkości.

Nie zabrakło szaleństw na zimowej górce.


Pan poopowiadał nam sporo o konikach.






W biurze Mikołaja obejrzeliśmy mapy i różne tajemnicze przyrządy.


Napisaliśmy list do Mikołaja w sprawie prezentów, który później Maurycy wrzucił do specjalnej skrzynki.



W domku Mikołajowej znalazło się dużo interesujących syna sprzętów.



Zatrzymaliśmy się na chwilę w pięknym kinie.



I zajrzeliśmy do iglo.





Wycieczkę zaliczamy do bardzo udanych, a na zdjęciach oczywiście nawet nie ma wszystkiego!
