Odwiedziliśmy przed Świętami warszawski jarmark i bawiliśmy się świetnie. Aby uniknąć tłumów wybraliśmy się w środku tygodnia ok. 15.00.

Wypróbowaliśmy wszystkie karuzele. Na pierwszy ogień poszedł diabelski młyn.

Kupiliśmy sporo pyszności. Dla nas hitem był rolls pistacjowy na ciepło od A. Blikle, dla syna cynamonka.



