
Przywitały nas niedźwiadki polarne. Wszystkie misie poruszały się, a ten największy podnosił się i stawał na tylnych łapach.

Coroczny klasyk tego miejsca to śpiewające renifery. Miały całkiem urozmaicony świąteczny repertuar.

Zaopatrzyliśmy się też w najlepsze ciacha.


List do Mikołaja wysłany poprzez gadającą skrzynkę!







Wśród licznych ekspozycji znalazł się także pociąg retro z ruchomym zimowym obrazem za oknami, co sprawiało naprawdę realistyczne wrażenie.

Bilety wstępu stanowiły jednocześnie bon na zakupy dekoracji na miejscu, a było w czym wybierać.





Wsród dekoracji do zakupu były między innymi najróżniejsze sowy rozmieszczone w koszach. Jedna mała urocza sówka wróciła z nami do domu.


Nie sposób żadnym zdjęciem oddać uroku ogromnych ruchomych kolejek i miasteczek więc przyznam, że nawet za bardzo nie próbowałam.





A ta fotka powstała przez przypadek, pstrykałam telefonem, a w tym czasie Mryś nacisnął nóżką przycisk w aparacie.

Strefa disco!


Do domu wróciliśmy z takimi uroczymi dekoracjami i absolutnie pysznymi ciasteczkami.



Ale cudowny klimat! Po takiej wizycie na pewno już nie możecie doczekać się Świąt :)
W tym roku grudzień celebrujemy intensywnie każdego dnia:)