OCTOBER 1, 2021

Pierwszy miesiąc z Maurycym

Na start zestawienie zdjęć z ciąży od drugiego miesiąca do 40 tygodnia (tuż przed porodem), a na ostatnim już z dwutygodniowym synkiem.

Pierwszy poranek w domu.

Zakładałam, że część rzeczy z wyprawki może okazać się zbędna, tymczasem wszystko nam się przydało i jeszcze dokupiliśmy kilka sprzętów zaraz po powrocie ze szpitala. Doszliśmy do wniosku, że jeśli coś pozwala zaoszczędzić nawet kilka minut (a przy tym nie godzi w moje poczucie estetyki:) warto to mieć. Suszarka – trawka z drzewkami na akcesoria to jeden z moich ulubionych gadżetów.

Mamy całą serię zdjęć Mrysia z uroczymi minkami w koszu. Ciężko było ograniczyć się tutaj do dwóch, ale w innym wypadku ten wpis mógłby nie mieć końca;)

Oczekiwania względem funkcjonowania w domu z Dziczkiem rozminęły się dość mocno z rzeczywistością więc od razu po wyjściu ze szpitala musieliśmy trochę przeorganizować mieszkanie. Synek od urodzenia przekręcał się na boki, unosił główkę i potrafił przesunąć się w różnych kierunkach. Przewijania na zwykłej komodzie nigdy nie zaryzykowaliśmy, łóżko też się nie sprawdziło. Po powrocie do domu dostaliśmy od dziadków komodę z wielkim przewijakiem dzięki której komfort życia nas wszystkich wskoczył na zupełnie nowy poziom.
Mając około dwóch tygodni Dziczek zaczął już obracać główkę za kartami kontrastowymi, przyciągnął więc jego uwagę także czarno biały obraz z wilkiem, który po małym przemeblowaniu znalazł się akurat nad przewijakiem.



Rock ‘n’ roll!

Od małego tańczymy z Mrysiem do naszej wyczesanej mrysiowej playlisty zdominowanej przez rockowe ballady. Dziczek ma swoje ulubione utwory do których zdobywamy domowy parkiet (szczególnie upodobał sobie Wind of change – Scorpions). Jak widać na zdjęciu, młody od razu poczuł te klimaty;)

Najlepszy tata:) Zmienił już setki pieluszek, ukoił niejeden ciężki płacz. Codziennie tuli, karmi, przewija, zabawia i mistrzowsko czyta książeczkę o małych sówkach.

Dwa tygodnie po porodzie czułam się jeszcze niepewnie trzymając synka, ale szybko nauczyłam się jak go nosić w bezpieczny sposób i zaczęliśmy różne szaleństwa, których Dziczek okazał się fanem.

Ułatwiacze życia: sterylizator z funkcją suszenia oraz ekspres do mleka (Mrysio ochoczo wciągnie wszystko i oprócz mojego mleka jada także mm). Ekspres nie bez powodu cieszy się popularnością i przed zakupem poleciły mi go aż trzy osoby. Dodatkowo ma również funkcję podgrzewania słoiczków, która przyda się na późniejszym etapie. Sterylizator z uroczym drzewkiem na drobne elementy też świetnie się nam sprawdza.

Spacery to jedna z naszych ulubionych wspólnych aktywności więc gdy tylko pogoda pozwala śmigamy z wózkiem na dłuższe wyprawy.


Nasza kochana fasolka. Planujemy co miesiąc robić Mrysiowi pamiątkowe zdjęcie z gąską.

Kilka dni po wyjściu ze szpitala, korzystając z pięknej pogody, wybraliśmy się autem na wycieczkę do parku.




Za oknami coraz bardziej jesienne widoki, a nad ranem pojawiają się już urokliwe mgły.


Na tacie śpi się najlepiej.

Dziesięciodniowy Mryś.

W październik wkraczamy przygotowani, mając pełną szufladę uroczych, jesiennych wdzianek.




Dziczek skradł w naszym mieszkaniu niejeden kącik i ku mojemu zdziwieniu zupełnie mi to nie przeszkadza. Nie mogę się jednak doczekać urządzenia mu własnego pokoiku w nowym domu (gdy w końcu powstanie;)

Dwutygodniowy śpioszek.

Mrysio przez pierwszy miesiąc nie był wybredny w kwestii miejscówek do spania. Było mu dobrze zarówno w koszu jak i w łóżeczku. Zasypiał otulony w rożku, śpiworku i bez niczego. Uwielbiał leżeć przy nas w łóżku, a także bezpośrednio na nas. Od piątego tygodnia sen w trakcie dnia nie przychodzi mu już z taką łatwością. Na szczęście pięknie przesypia noce (zwykle z jedną pobudką na karmienie).


Urocza zawieszka “mama i syn” do bransoletki z pandory to prezent od rodziców B.






I kolejne zdjęcie z gąską. Od poprzedniego ten cudak jakby “trochę” urósł.